Wt, 30 Czerw 2009 00:17:02 +0200 / życie / praca / barcelona
Za kilkanaście godzin będę wchodził na pokład samolotu, a tymczasem spędzam ostatnie (pewnie na długi czas) chwile na tarasie.
“Relocation” jest jednak cięższym przedsięwzięciem niż się spodziewałem. Może gdyby przeprowadzka nastąpiła jednocześnie wraz z całą rodziną tryskałbym takim samym entuzjazmem niż na początku. Niby nic, ale rozpierdala mnie świadomość braku kontaktu z najbliższymi przez miesiąc. Staram się myśleć o dniach do spotkania ponownego zamiast o ostatnich godzinach tutaj. Kiedy patrzę na ursynowski krajobraz również trochę mną wykręca – ani w Kobyłce, Wołominie, czy w Centrum Warszawy nie czułem się tak dobrze i swobodnie jak tutaj…
Za kilka godzin ma też się wyklarować niezamknięta brudna sprawa – w razie niepowodzenia czeka mnie przylot do polski z powrotem zanim zacznę pracę we Fluendo na szybkie domknięcie, ale póki co trzymam kciuki za pozytywny finał.
Z weselszych newsów, mam wstępnie załatwiony nocleg na najbliższy czas na miejscu (chyba dzięki temu blogowi, no i emesowi – pozdrawienia ;) oraz plan działania. Dzień po przyjechaniu komisariat policji, poprosić o numer NIE, czekając szukać mieszkania. Wieczorami upojne nocne przy laptopie, może coś uda mi się zwiedzić.
Kamerka do skypa dla żony kupiona, zajęło mi kilka dni zmuszenie jej do pracy na Kubuntu 9.04, ale działa.
Swoją drogą teraźniejszość linuksa na biurkach wymknęła się chyba spod kontroli. Olbrzymia ilość dostawców software nie komunikujących się wzajemnie. Efekt? Posiadacze nie tak starych kart ati (na przykład mój radeon x1950 – kupiony specjalnie do wiedźmina gdzie sprawdzał się znakomicie) w najnowszej wersji Ubuntu mogą się brutalnie zdziwić. Zawieszone iksy, etc itp.
Posiadacze kart Intela również dostają mocno w tyłek – sterowniki kiedyś tak chwalone za otwartośc i stabilność aktualnie są zmorą (mój laptop).
Nie wiem jak jest z nvidią – w barcelonie oprócz monitora 2x’’ kupię sobie chyba na próbę jakiś model nvidii, poprzedzony wpierw małym researchem.
Odbiegłem trochę od tematu. Wracam celebrować ostatnie momenty ;)
Pon, 15 Czerw 2009 13:59:52 +0200 / życie / praca / barcelona
W drugiej połowie lipca kończy się moje rozkoszne bezrobocie i zaczynam nową pracę, tym razem na mojej koszulce będzie logo barcelońskiej firmy Fluendo Embedded.
Wraz z nową pracę rozpoczynam oficjalnie życie na emigracji ;)
So, 13 Czerw 2009 11:43:45 +0200 / życie
Ostatnimi czasy coraz więcej słychać o Filmasterze, nowym serwisie filmowym (głównie za sprawą autora, Borys który stara się jak może aby go rozleklamować chyba jak najniższym kosztem).
Szukając filmów na dzisiejszy wieczór wszedłem na http://filmaster.pl, zobaczyłem opis kilku filmów, i ucieszony kliknąłem rekomendacje… Po czym zostałem poproszony o zalogowanie do serwisu.
Kulturalnie podziękowałem i wróciłem do imdb.com…
Web2.0 zmienia się w stronę “współtwórz, zareklamuj lub spadaj”.
Jeśli jakiś program Open Source przed skorzystaniem / uruchomieniem każe mi wysłać jakiegoś patcha, również podziękuję. Na szczęście taka sytuacja jeszcze nie miała miejsca :)
O ile do wcześniejszych “produktów” nie mam zastrzeżeń (OSnews, jakilinux, linuxnews.pl – to chyba też), to z Filmasterem się niestety nie zaprzyjaźnię. Ale zawsze to przynajmniej jakaś darmowa reklama ;)
Pi, 12 Czerw 2009 23:04:17 +0200 / życie
Wynajmiemy mieszkanie w którym obecnie zamieszkujemy (na natolinie).
Możliwość wprowadzenia okolice początku sierpnia, wrzesień 100%.
Opis: 85 m kw + taras 32 m kw + miej w parkingu podziemnym
4 pokoje:
*duży salon z wyjściem na taras, połączony z widną kuchnią,
* 2 duże sypialnie (1 narożna z 2 oknami, 1 z szafą w ścianie),
* 1 mały pokój z szafami ściennymi (które można wymontować i przerobić go na sypialnię)
do tego:
* wyżej wzmiankowana kuchnia,
* łazienka z wanną i wc
* osobne wc
* korytarz z 2 szafami w ścianie
Mieszkanie jest częściowo umeblowane, bonusy:
* pralka,
* zmywarka,
* kuchnia,
* lodówka
Cena: 3 tys. do negocjacji :) (w tym zawarty jest oczywiście czynsz + garaż + woda ciepła/zimna + ogrzewanie), resztę kosztów ponosi najemca, łącze na pewno można z upc (aktualnie mamy), tv cyfrowa
Kaucja – 1 msc
Nie boimy się dzieci ani zwierząt :)
Wt, 9 Czerw 2009 18:06:55 +0200 / życie
Jak ja nie znoszę urzędów oraz czającej się na każdym kroku w nich biurokracji.
Niby nic odkrywczego, ale…
Zgodnie z tym co pisałem, zgubiłem portfel. Pojechałem z samego rana (bez zdjęć, mając odpis aktu ślubu i urodzenia) więc do Wołomina, gdzie jestem zameldowany. Ponieważ nie byłem pewien gdzie zrobię zdjęcia na miejscu, wykonałem szybki telefon do Jarka Zgody – naprowadził mnie bez pudła na najstarszy i najbardziej znany zakład w fotograficzny w Wołominie. Właściciel ani ludzie w nim pracujący się nie właściwie nie zmienili.
Wracając do biurokracji:
* musi Pan mieć inny dokument ze zdjęciem aby zażądać innego dowodu
* wszystko zgubiłem
* jakikolwiek
* wszystko zgubiłem
* książeczka wojskowa
* nie posiadam, zgubiłem
* legitymacje szkolne stare
* przeprowadzałem się 10 razy, pogubiłem, wyrzuciłem, wyblakły
* indeks
* nie posiadam, zgubiłem, co mam zrobić w takiej sytuacji?
* w takiej sytuacji będziemy chodzić i porównywać pana zdjęcie z aktami w księgach (groźnym tonem raszply)
* super
* ALE NA PEWNO pan gdzieś ma
* (w mojej głowie) – przyjmij ten jebany wniosek zanim skończy się moja cierpliwość
* (oficjalnie) – nie, nie mam, wczoraj przeszukałem całe mieszkanie
* musi pan coś mieć (wtrąca się druga baba)
* NIE MAM!
(mija tak kolejne 15 minut)
* naprawdę nie mam!
* pana pesel?
* proszę...
Pani wpisuje mój pesel, i na monitorze CRT, rozdzielczość 1024×768, chyba w 60Hz pojawia się moja parszywa gęba z czasów jak miałem długie włosy…
Noż kurwa mać. Gdyby mi nie zależało na wcześniejszym otrzymaniu niż 30 dni, powiedziałbym tej suce szczerze co o niej myślę. I nie uśmiechałbym się tępo słysząc jak obsługuje mnie wolniej niż zazwyczaj chyba, bo sobie z drugą raszplą wesoło gadają.
WTF?
Tak, wiem, jestem ciul bo wszystko zgubiłem ;) Ale po to są urzędy, podatki, opłaty od wyrobienia nowego dowodu, oraz co najważaniejsze – urzędnicy – aby pomagać takim zagubionym czasem, ale chętnym współpracować ciulom.
Aby nie było, że szkaluję rodzinne miasto…
Wołomin dzisiaj mnie urzekł swoim pięknem – kwiaty, zielono dookoła… Również Kobyłka – w okolicach Kolejowej. A i w wołomińskim urzędzie sa ludzie z sercem na dłoni – wydano kiedyś akt urodzenia moje żonie, bez żadnego zaświadczenia, na gębę :) (co było bardzo na rękę).
No i grafitti “Electro Hippies” obok szkoły numer 5 ;)
Pon, 8 Czerw 2009 21:14:26 +0200 / życie
a wieczór był chujnia mrok ziąb zima sukin kot choć suchy…
brak mi słów. mając w już w bliskiej perspektywie wyjazd za granicę... zgubiłem portfel, a w nim:
* karty
* paszport (tak, co za ciul chodzi na codzień z paszportem ;)
* dowód osobisty
Ups, houston, mamy problem? No nic, jutro od rana będę się dowiadywał kiedy potencjalnie najszybciej mogę opuścić ten kraj, z nowym dowodem…
Wt, 2 Czerw 2009 22:26:46 +0200 / python / erlang
Korzystając z faktu, że mam więcej czasu niż zazwyczaj postanowiłem spędzić więcej czasu poznając Erlanga, nowoczesny język funkcyjny, słynący ze swoich malutkich procesów, braku pamięci współdzielonej między nimi oraz brakiem zmiennych w postaci znanej z innch języków programowania ;)
Po krótkich bojach czując się na siłach zachciało mi się porównania wydajności pythona oraz erlanga, w prostej operacji – nasłuchujemy na zadanym porcie, gdy klient się łączy wysyłamy mu krótki tekst po czym rozłączamy się. I tak 15 tysięcy razy, za pomocą twisteda.
Wynik?

Dodam, że nie znam się na optymalizacji erlanga, napisałem prościutki program korzystając z wbudowanych mechanizmów, żadnego grzebania w maszynie wirtualnej, żadnego Hipe, nic z tych rzeczy. Program w pythonie też bez udziwnień – korzysta jedynie z modelu forkujących się procesów.
Źródła, erlang:
-module(word_new_server).
-export([server/0]).
server() ->
{ok, LSock} = gen_tcp:listen(1666, [binary, {packet, 0},
{active, false}, {reuseaddr, true}]),
spawn(fun() ->
con_server(LSock) end).
turn_off(Sock) ->
gen_tcp:close(Sock).
con_server(LSock) ->
{ok, Sock} = gen_tcp:accept(LSock),
ok = gen_tcp:send(Sock, [“benchmark”]),
spawn(fun() ->
con_server(LSock) end),
ok = turn_off(Sock).
python:
#!/usr/bin/env python
import SocketServer
class MyTcpHandler(SocketServer.BaseRequestHandler):
def handle(self):
self.request.send(‘benchmark\n’)
if name == ’main’:
server = SocketServer.ForkingTCPServer((‘0.0.0.0’, 1666), MyTcpHandler)
server.serve_forever()
Hm, no nic – muszę doczytać pewnie pozostałe rozdziały dokumentacji / źródeł, a w razie niepowodzenia zostają źródła yawsa i mochiweba :)
Wt, 2 Czerw 2009 17:56:44 +0200 / python
W jednym projekcie potrzebowałem generować obiekt danego typu w zależności od dnia. Chcąc uniknąć bawienia się w krzyżówkę ifów i elifów postanowiłem skorzystać ze statycznej metody new która jest dostępna w każdej klasie nowego typu. Metoda ta jest wywoływana przed init, oraz powinna zwracać instancję oczekiwanego obiektu. Najprościej mówiąc, dzięki niej mamy możliwość wpłynąć na typ obiektu, a wraz z użyciem metaklas – otrzymujemy nieograniczony wachlarz operacji na dopiero co tworzonym obiekcie, wręcz typie obiektu.
Przykład postanowiłem zamieścić ponieważ zostałem poproszony niedawno o wyjaśnienie różnic i między init a new ;)
#!/usr/bin/env python
from datetime import date
class GenericDayOfWeek(object):
working = True
class Monday(GenericDayOfWeek):
pass
class Tuesday(GenericDayOfWeek):
pass
class Wednesday(GenericDayOfWeek):
pass
class Thursday(GenericDayOfWeek):
pass
class Friday(GenericDayOfWeek):
pass
class Saturday(GenericDayOfWeek):
working = False
class Sunday(GenericDayOfWeek):
working = False
days = (Monday, Tuesday, Wednesday, Thursday, Friday, Saturday, Sunday)
class DayOfWeek(object):
def new(cls):
weekday = date.today().weekday()
return cls.new(days[weekday])
if name == ’main’:
day = DayOfWeek()
print day.working
print type(day)
Wt, 2 Czerw 2009 00:04:04 +0200 / życie / vegan
Dzisiaj wystartował tydzień weganizmu. Chyba już podjęliśmy decyzję jak go będziemy obchodzić, konkretniej wybieramy się do Łodzi w sobotę, albo w piątek, a może wcześniej? Już zapomniałem jaki to fajny czas pomiędzy pracami ;)

Nd, 31 Maj 2009 12:14:05 +0200 / życie
Dzisiaj organizujemy mini przyjęcie urodzinowe chłopców…
Małżonka pojechała kupić kilka brakujących rzeczy, niestety, pocałowała kilka klamek i bramek w marketach. Przerażona dzwoni do mnie z pytaniem co się dzieje. Zaskoczony nie wiem – robiłem przed chwilą zakupy w lokalnym sklepiku.
Sprawdzam w sieci – “dzień zesłania ducha świętego dniem wolnym od pracy”. Jaki kurwa duch święty, o co chodzi? Co jeszcze ten katolicko chrześcjański, pedofilski (vide Irlandia ostatnio) kler jeszcze sobie w głowach ubzdura?
Z dobrych newsów – jutro zaczyna się tydzień weganizmu ;)
Aby zakończyć całkiem humorystycznie, komentarz mojej zbulwersowanej żony, “fuck, a kiedy dzień bez ruch*nia?” hehe.