After first week

So, 18 Lip 2009 13:52:34 +0200

W położonej 40 minut (pociągiem) od Barcelony Terrassie jest dzisiaj piękna pogoda. A ja mam za sobą pierwszy tydzień pracy we Fluendo Embedded.

Wrażenia? Jeśli chodzi o pracę, generalnie super. W skrócie rozwijamy najbardziej wypasionie na świecie multimedia centrum Moovida. Jest nas kilkanaście osób, w 80% Francuzi, dwóch ludzi z wysp, jedna miejscowa osoba i wraz ze mną – dwóch polaków, czyli ja i mieszkająca z rodziną w Barcelonie programistka – dla odmiany o wyjątkowo hiszpańskiej urodzie.

W środku panuje hiszpańska atmosfera – słowo stres tam nie istnieje. Językiem dominującym jest angielski, potem francuski, oraz nowomowa – twór w którym ludzie porozumiewają się używając zwrotów ze wszystkich znanych narzeczy (jak w filmie Kodeks 2046).

Szefostwo ma jaja (i to ogromne – niebawiem o Moovidzie z hukiem może usłyszyć cały świat), oraz… sprawia mocne wrażenie uczciwych ludzi, więc póki co wszystko się pięknie zapowiada.

Podczas pracy mamy do dyspozycji godzinną przerwę na lunch – spożywam go na jednym z kilku tarasów (z widokiem na morze, a co? :P), oraz dwie 10 minutowe przerwy na papierosa/kawę w jednej z 7 kawiarni na dole (cena przedłużanego espresso wacha się od 80 centów do 1€). W kawiarniach i dwóch restauracjach można nabyć również jedzenie, niestety z vegańskich dań znalazłem tylko sałatkę “zjedz ile możesz za 3,20€”, czyli ogromna micha kuskusu, oliwek, soczewicy, makaronu etc itp. Ostatnio przesadziłem, i po 3/4 zjedzonej porcji jadłem już do dobicia się...

Generalnei, póki co na życie wydaję mniej niż w Warszawie co jest bardzo sympatyczne.

Rzuciłem papierosy, mogę tak chyba już powiedzieć. Przylatując tutaj miałem ze sobą 14 paczek papierosów. Na miejscu nie kupiłem ani jednej, i jeszcze mam trochę zapasy. Rozkochałem się za w paleniu skrętów – zestaw filtry, bibułki + tytoń kosztuje około 6 – 7€ i starcza mi na duuużo dłużej niż bym zakupił papierosy za zbliżoną sumę (papierosy bym spalił w dwa dni). W dodatku tytoń jest smaczniej, mniej śmierdzi, nie miałem po nim jeszcze kaca etc itp.

Standardowo, aby nie było zbyt lekko – zawsze pojawia się niedogodność. Otóż w Barcelonie są dostępne publiczne rowery, przyjemność ta nazywa się Bicing i kosztuje 30€. W skrócie, Bicing ściągnął z mojego konta 30€ i nie założył mi konta. Pierwsza próba kontaktu mailowego – dostałem odpowiedź proszę zadzwonić. Na moją prośbę zadzwoniła moja druga połówka dwuosobowego webowego teamu do którego zostałem przydzielony, sympatyczny Katalończyk o profilu zbliżonym na oko w 90% do mojego – przeszłość w zarządzaniu, SCM, developerce etc. Kolega po 15 minut uzyskał odpowiedź, że nie ma mnie w ich bazie danych ale mailowo pociągną temat. Wysłałem do nich wyciąg z konta. Otrzymałem odpowiedź, że w takich przypadkach należy dzwonić. Następną osobą która dzwoniła była moja Office Manager, również Katalonka (chyba ostatnia miejscowa na moim piętrze notabene). Po jej interwencji podobno mają mi wysłać w ciągu 10 dni… Tylko jak ją aktywuję skoro nie mam konta? Mam wrażenie, że to ściema i w końca będę musiał podreptać z kimś władającym po katalońsku pod pachą.

Komentarzy: 3

GDR!: Był kiedyś na Amigę odtwarzacz plików video o nazwie Moovid - czy przypadkiem nie rozwijasz jakiejś jego dalekiej kontynuacji?

cZepiacz: Ale nazwa tego centrum to Moovida a nie Moovid. Czy to nie jest to? http://www.moovida.com/

cZepiacz: P.S. Zmieniłbyś kolorystykę strony bo białe litery na czarnym tle wypalają oczy.