Biurokracja
Wt, 9 Czerw 2009 18:06:55 +0200
Jak ja nie znoszę urzędów oraz czającej się na każdym kroku w nich biurokracji.
Niby nic odkrywczego, ale…
Zgodnie z tym co pisałem, zgubiłem portfel. Pojechałem z samego rana (bez zdjęć, mając odpis aktu ślubu i urodzenia) więc do Wołomina, gdzie jestem zameldowany. Ponieważ nie byłem pewien gdzie zrobię zdjęcia na miejscu, wykonałem szybki telefon do Jarka Zgody – naprowadził mnie bez pudła na najstarszy i najbardziej znany zakład w fotograficzny w Wołominie. Właściciel ani ludzie w nim pracujący się nie właściwie nie zmienili.
Wracając do biurokracji: * musi Pan mieć inny dokument ze zdjęciem aby zażądać innego dowodu * wszystko zgubiłem * jakikolwiek * wszystko zgubiłem * książeczka wojskowa * nie posiadam, zgubiłem * legitymacje szkolne stare * przeprowadzałem się 10 razy, pogubiłem, wyrzuciłem, wyblakły * indeks * nie posiadam, zgubiłem, co mam zrobić w takiej sytuacji? * w takiej sytuacji będziemy chodzić i porównywać pana zdjęcie z aktami w księgach (groźnym tonem raszply) * super * ALE NA PEWNO pan gdzieś ma * (w mojej głowie) – przyjmij ten jebany wniosek zanim skończy się moja cierpliwość * (oficjalnie) – nie, nie mam, wczoraj przeszukałem całe mieszkanie * musi pan coś mieć (wtrąca się druga baba) * NIE MAM!
(mija tak kolejne 15 minut)
* naprawdę nie mam! * pana pesel? * proszę...Pani wpisuje mój pesel, i na monitorze CRT, rozdzielczość 1024×768, chyba w 60Hz pojawia się moja parszywa gęba z czasów jak miałem długie włosy…
Noż kurwa mać. Gdyby mi nie zależało na wcześniejszym otrzymaniu niż 30 dni, powiedziałbym tej suce szczerze co o niej myślę. I nie uśmiechałbym się tępo słysząc jak obsługuje mnie wolniej niż zazwyczaj chyba, bo sobie z drugą raszplą wesoło gadają.
WTF?
Tak, wiem, jestem ciul bo wszystko zgubiłem ;) Ale po to są urzędy, podatki, opłaty od wyrobienia nowego dowodu, oraz co najważaniejsze – urzędnicy – aby pomagać takim zagubionym czasem, ale chętnym współpracować ciulom.
Aby nie było, że szkaluję rodzinne miasto…
Wołomin dzisiaj mnie urzekł swoim pięknem – kwiaty, zielono dookoła… Również Kobyłka – w okolicach Kolejowej. A i w wołomińskim urzędzie sa ludzie z sercem na dłoni – wydano kiedyś akt urodzenia moje żonie, bez żadnego zaświadczenia, na gębę :) (co było bardzo na rękę).
No i grafitti “Electro Hippies” obok szkoły numer 5 ;)
emes: wow, mają Twoje akty w swoich księgach? :)