Zima (sex oralny z turystami)

Pi, 18 Gru 2009 11:34:35 +0100

(Tytuł notki zawiera korzystne z punktu widzenia SEO słowa kluczowe, tak więc proszę zignorować wszystko w nawiasach powyżej).

W Barcelonie zima. W pomieszczeniu w którym siedzę czuć mocno francuskie powietrze. To ciekawe, bo trzy tygodnie temu zostałem odseparowany od reszty zespołu developer. Siedzę więc pomiędzy właścicielem 7 firm należących do całej grupy, moich bezpośrednim managerem – a raczej CEO firmy w której pracuję, z trzeciej strony mogę podziwiać kolejnego CEO, firmy od kodeków. Na wprost marketing, ten brutalny, znany z Dilberta i żartów na temat wojen prowadzonych między geekami i działami marketingu.

Tak, po pół roku korporacja trzyma Cię mocno za pysk. Gdzieś daleko, 20 metrów na prawo, widzę pierwsze twarze koderów.

Tak więc, zima. Kobiety nie chodzą już na wpół rozebrane eksponując bieliznę. Faceci nie jeżdżą już nago rowerem po rambli. Legendarnego mężczyzny z legendarnym wielkim wytatuowanym penisem brak. Idąc na lunch skręty skręcasz na schodach – temperatura 9 stopni na plus utrudnia tą czynność.

Zima, czas na porządki.

Pozbyłem się kolejnego perlowego śmiecia z systemu – spamassassin zżerający 100 megabajtów cennej pamięci został zastąpiony szybkim i eleganckim bogofiltrem. But who really cares?

Czasem brakuje mi nocnych spacerów po kabackim lesie, stania w mrozie na rogu bitwy warszawskiej, przedzierania się przez śnieg celem zdobycia pożywienia w poprzedniej pracy (chociaż z tego co słyszałem problem się rozwiązał, developer w polsce zabraniają jeść na lunchu?) i…

No właśnie, czego więcej? Motyla?

Komentarzy: 2

Filip: Motyla noga. Mi na szczęście jeść nie zabraniają. No powiedz szczerze że brakuje Ci kumpli :-P BTW: seks oralny - cacy, ale z turystami - be. Turystki to bym zrozumiał.

Eluś: Przedzieranie się przez śnieg przy -10℃ celem zdobycia pożywienia wcale nie jest takie fajne :)